ISIDORUS felietony
Dzisiaj jest wtorek, 26. września 2017    
Logowanie | Rejestracja







Najnowsze:
Społeczeństwo
Wiara
Dziecko
Młodzież
Małżonkowie
Rodzice
Seniorzy
Codzienność
Duchowni
Kultura i sztuka
Powrót Powrót
Jak Cię widzą, tak Cię piszą Drukuj
sobota, 16 sierpnia 2008, 11:25
Dodał: Monika J. Chojnacka (monika)
Nastały czasy psychologizowania. Wszyscy staliśmy się ekspertami od tego, jak wychować zdolne dziecko, w jaki sposób uratować swój związek, czy też, co zrobić w przypadku długotrwałej depresji przyjaciela. Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem mnóstwa poradników, z których rzekomo 90% jest bestsellerami. Znajdziemy wśród nich tytuły: „1001 pytań, które warto zadać przed ślubem”, „Jak chronić dzieci przed molestowaniem seksualnym”, „Jak popsuć związek przez własną głupotę i jak go naprawić” i tak dalej, i tym podobne.



Domorośli psycholodzy z sąsiedztwa

Na rynku pojawiło się również wiele szkoleń doskonalenia indywidualnego we wszystkich możliwych dziedzinach. Coaching menadżerski, szkolenia biznesowe, kursy bioterapii lub parapsychologii są dostępne niemalże na wyciągnięcie ręki. Nie mówiąc już o wszelkich testach przeprowadzanych w telewizji. Organizacja narodowego testu na inteligencję była strzałem w dziesiątkę! Zgromadzeni przed ekranami Polacy, wpatrując się w dziwaczne rysunki i zapamiętując śmieszne diagramy, skrzętnie zapisywali liczbę zdobytych punktów, by następnie, podczas przerwy na lunch, pochwalić się kolegom z pracy poziomem inteligencji porównywalnym do IQ Dody Elektrody. Pytanie tylko, z czego wynika nagłe zainteresowanie zagadnieniami psychologicznymi?

Odpowiedź na nie jest dosyć prosta. Chodzi o poczucie własnej wartości. O świadomość, że jako osobie ludzkiej należy mi się szacunek. Każdy z nas powinien mieć pozytywny stosunek do siebie i cieszyć się życiem, ponieważ akceptowanie siebie jest podstawą szczęśliwego życia.

Współcześni pyszałkowie i szare myszki

Ostatnio modne stały się dwie postawy związane z poczuciem własnej wartości: fałszywa pokora oraz pycha o negatywnym wydźwięku. Pierwsza z nich to utrzymywanie, że jest się kimś gorszym, niezdolnym do zrobienia czegoś, czego w rzeczywistości bez problemu możemy dokonać. Ten rodzaj pokory zawsze wymaga potwierdzenia przez innych, że jesteśmy zaradni i pomysłowi. Wymaga aprobaty z zewnątrz: poklepania po plecach i usłyszenia: „Stary, dobra robota!”. Fałszywie pokorna osoba ma nieodpartą potrzebę robienia z siebie ofiary życiowej, jak również nieustannego użalania się nad własnym losem.

Jeszcze w gimnazjum miałam koleżankę, która przed każdym sprawdzianem twierdziła, że nic nie umie, nie da sobie rady. Jak się później okazywało, dostawała dobre stopnie, bo całe dnie spędzała nad książkami. Jej pozornie niska samoocena nie wynikała z przekonania o niewiedzy czy nieznajomości materiału, lecz z potrzeby bycia biedną, nieporadną dziewczynką, której wszyscy współczują.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku osób pysznych, chociaż obecnie lepszym słowem jest duma. Najczęściej kojarzy nam się ona z powszechnie podziwianymi osobistościami, zwycięzcami zmagań sportowych lub wokalnych. Ich wszyscy szanują. Jednakże pycha to nie to samo co duma. Pycha to przeświadczenie, że jestem kimś lepszym, niż w rzeczywistości uważam. To wymaganie z zewnątrz aprobaty, która ukryje wewnętrzne poczucie niedosytu. Człowiek pyszny koncentruje całe życie na sobie. Chce być w centrum uwagi. Często w ten sposób zachowują się osoby, które sukces odniosły wyłącznie w sferze zawodowej. Wówczas ich stosunek do pracowników staje się oschły i pretensjonalny. Wymagają podziwu w odniesieniu do swoich osiągnięć, gdyż nie mają się czym pochwalić w życiu prywatnym.

Wielokrotnie ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji przyjmowania popularnych póz. Nieustannie lansowane postawy pseudopokory oraz negatywnej dumy powodują, że prawie natychmiast robimy to, co zostało uznane za trendy. Wtedy łatwo odróżnić tego, kto jest prawdziwe pokorny od tego, kto tylko udaje.

W przypadku tych należących do grona szarych myszek, których podobno można zmieszać z błotem, a nadal będą uprzejmi i radości, szybko wychodzi na jaw niska samoocena.

Do głosu dochodzą myśli typu: „nie zasługuję na tak ładną dziewczynę”, „nie jestem wystarczająco zdolna, by mieć tę pracę”. Przykładem może być zachowanie pseudopokornej kuzynki, kiedy wręczasz jej kwiaty z okazji imienin. Wówczas wykrzykuje: „Och, mówiłam Ci przecież, że to zupełnie niepotrzebne”. Zaś, gdy zwracasz uwagę na jej piękną suknię, w odpowiedzi słyszysz: „To stara szmata. Dawno powinnam ją była wyrzucić”. W ten sposób ujawniają się wątpliwości i obawy, u prawdziwie pokornych osób, nie występujące.

Analogicznie jest z pyszałkami. Poznamy ich po permanentnym rozdrażnieniu i notorycznym marudzeniu. Człowiek obarczony tą wadą jest wiecznie niezadowolony i smutny. Wszelkie przyjaźnie stopniowo się urywają, gdyż - aby być na topie - nie można mieć w każdej chwili czasu na spotkanie towarzyskie. Jeśli ktoś z naszych znajomych pragnie się umówić, choćbyśmy mieli wolny cały weekend, trzeba wyjąć kalendarz. Następnie przekartkować kilka stron. Coś skreślić, coś dopisać i dopiero po wzięciu głębszego oddechu rzucić termin za dwa, trzy tygodnie. Ci, którzy dysponują czasem dla bliskich, zdecydowanie są passe.

„Złoty środek znajdź, tylko jeszcze dziś…”

Skoro już wiemy jak rozpoznać fałszywie dumnych i fałszywie pokornych, warto chyba zastanowić się, jak zachowują się ci, którzy są świadomi swej wartości i nie przesadzają w żadną ze stron. Ale czy tacy w ogóle istnieją? Czy możliwe jest nieporównywanie się do innych, niezwracanie większej uwagi na to, co o nas mówią?
Albo czy jesteśmy w stanie nie stawiać własnych potrzeb ponad potrzeby pozostałych?

Na pierwszy rzut oka wydaje się to nierealne, lecz po chwili zastanowienia dochodzimy do wniosku, że istnieją ludzie starający się żyć ze zdrowym poczuciem własnej wartości. Mają właściwy stosunek emocjonalny i poznawczy do własnej osoby. A to jest najważniejsze!

Złotym środkiem w tej kwestii jest prawdziwa pokora, czyli prawdziwa, pozytywna duma, gdyż oba pojęcia to jedno i to samo. To umiejętność cieszenia się ze wszystkiego bez popadania w apatię i smutek. Poszanowanie tego, kim jestem i co mogę zrobić bez potrzeby żadnej aprobaty z zewnątrz. Taka osoba nie czuje się ani gorsza ani lepsza od innych.

Odkryj swoje wnętrze

Czasami zastanawiam się, dlaczego ludzie odbierają nas tak, a nie inaczej. Dlaczego gdy jestem zadowolona z życia, dostrzegam radość innych, a także odczuwam ich wsparcie i przyjaźń, natomiast, kiedy mam zły humor, czuję się nieswojo nawet wśród znajomych? Tak działa zasada lustra. Ludzie traktują Cię zgodnie z tym, co o sobie myślisz.

Jeśli szanujesz siebie, inni będą traktować Ciebie z godnością, a to umocni twoje wysokie poczucie własnej wartości. Jeżeli stawiasz siebie na szarym końcu i pozwalasz się traktować jak piąte koło u wozu, świat potraktuje Cię właśnie w ten sposób.

Najistotniejszym zadaniem osób z nieprawidłowym podejściem do siebie samego jest właściwie przeprowadzona samoocena. Musimy uwierzyć w swoje siły! W przekonanie, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Musimy mieć świadomość, że nie jesteśmy gorsi od innych, bo wysoka samoocena jest najprostszą drogą do osobistego szczęścia. Wszyscy zasługujemy na szczęśliwe i spełnione życie.
Ludzie onet.pl Digg Del.icio.us Technorati Wykop Śledzik Blip Flaker Facebook Tweeter Google Bookmarks Pinger






Waszym zdaniem: Dodaj komentarz Zobacz wszystkie (0)
Aby dodać komentarz, proszę się zalogować.
Logowanie:
Użytkownik: Hasło: Pamiętaj!   
   Zarejestruj się
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Na skróty:

Polecamy:

Stopka wydawnicza:

© 2002-2015 Chrześcijański Portal Świętego Izydora
Patrona Internetu i Internautów, ISSN 1803-1285
Wydawca:
Consociatio S. Isidori Hispalensis, o.s.
Redaktor naczelny:
Tomasz Adam Kaniewski
Adres redakcji:
Redakcja Portalu św. Izydora,
skrytka pocztowa 59,
57-350 Kudowa Zdrój
Konto bankowe:
Fortis Bank Polska, O/Wrocław
73 1600 1156 0004 0601 7389 6080
Projekt i wykonanie:


Česká verze Wersja polska

0.03997206