ISIDORUS felietony
Dzisiaj jest piątek, 24. listopada 2017    
Logowanie | Rejestracja







Najnowsze:
Społeczeństwo
Wiara
Dziecko
Młodzież
Małżonkowie
Rodzice
Seniorzy
Codzienność
Duchowni
Kultura i sztuka
Powrót Powrót
O skuteczności pewnego wirusa Drukuj
sobota, 22 marca 2008, 0:47
Dodał: (Admin)
Tych kilka refleksji zrodziło się w czasie, kiedy przygotowywałem katechezę o grzechu nieczystości. I choć rzecz jest ogólniejsza, bo dotyczy po prostu grzechu ciężkiego, zostanie odniesiona do tej konkretnej materii czynów przeciwko VI i IX przykazaniu. Wybaczcie porównanie z dziedziny informatyki. Nie chodzi o degradację człowieka do jakiejś bezwolnej maszyny, a jedynie o ilustrację, niestety niedoskonałą.

Żałuję ...
Żałuję ...

Czasem myślimy, że niszcząca moc grzechu objawia się tylko w konkretnym czynie. Ot, zgrzeszyliśmy, czyli splamiliśmy naszą duszę. Trochę wstyd „chodzić” w takim stanie, ale – ostatecznie – brudna odzież nie stanowi jeszcze zagrożenia dla życia. Tymczasem z grzechem jest inaczej. On się nie „wyłącza” po tym, kiedy go popełnimy, ale żyje sobie i działa, czyli szkodzi dalej.

Pierwszą zasadą do odkrycia zła cudzołóstwa, oglądania pornografii, seks-telefonu, czata erotycznego... jest odniesienie się prawa Bożego. „Nie cudzołóż”. „Nie pożądaj”. „Nie patrz pożądliwie, dopuszczając się w sercu cudzołóstwa”. Bóg mówi nam, że nie mamy prawa do ciała drugiej osoby, jeśli nie łączy nas z nią sakramentalny związek. Bóg chroni więc nasze osoby przed używaniem ich, zawłaszczaniem. Ta ochrona dotyczy naszej godności jako dzieci Bożych powołanych do chwały nieba. Tą ochroną objęte jest także nasze ciało – część Ciała Chrystusa (Kościoła) i świątynia Ducha Świętego; ciało, które ma zmartwychwstać.
Ta motywacja powinna właściwie wystarczyć osobie wierzącej. Bóg jasno określił swoje zdanie i objawił je człowiekowi, wskazując wyraźnie, co jest dobre i co jest złe. Nie powinno być tutaj wątpliwości, ani prób zmiany czy odwołania decyzji Boga. Kim jest człowiek, by poprawiać Boga?

Dobro i zło rozpoznajemy sumieniem. Jest ono jakby twardym dyskiem, na który Bóg wgrał zasady szczęśliwego życia. To „oprogramowanie” zostało „zainstalowane” głęboko w sercu człowieka od samego początku jego istnienia. Nazywamy je naturalnym prawem moralnym, czyli wpisanymi w nas zasadami właściwego postępowania. Dane są one wszystkim ludziom. Każdy z nas rodzi się z nimi głęboko wyrytymi w sercu. To właśnie dzięki nim każdy człowiek, nawet niewierzący, nie znający Chrystusa może żyć tak, aby dojść do nieba. Kto kieruje się tym prawem, jest na drodze wiodącej do zbawienia.

Pojawia się jednak grzech, czyli robak, który toczy nasze sumienie. Zobaczmy tego konsekwencje. Dopuszczony przez nas grzech to wirus, którego wpuszczamy w nasze dobre i legalne oprogramowanie. Robak działa i pożera poszczególne części „oprogramowania”, zakłócając poprawne funkcjonowanie całości.
Wirus nieczystości interesuje się na początku przede wszystkim sprawami związanymi z VI przykazaniem. Kiedy działa bez przeszkód, bo brak reakcji z naszej strony, stara się zniszczyć prawo czystości w człowieku. Zaczyna od jego formy najostrzejszej. Tak więc pożera w naszym sumieniu przykazanie Jezusa: „Nie patrz pożądliwie i nie dopuszczaj się w sercu cudzołóstwa” (por. Mt 5, 28). A kiedy już pożarł to przykazanie, wyłączył je, możemy to odczuć jako „uwolnienie” nas od krępującego zakazu. A więc mogę już patrzeć pożądliwie i fantazjować do woli! Kto mi zabroni, skoro to prawo we mnie już nie działa, nie obowiązuje, nie ma go w moim sumieniu?

A robak pracuje dalej. Teraz pożera w naszym sumieniu kolejne przykazanie: „Nie pożądaj”. Z każdym gryzem dziura robi się coraz większa, a więc więcej przez nią przejdzie. I tak to czyny, które kiedyś absolutnie wykluczaliśmy, dziś stają się możliwe, a nawet mile widziane!
Pożądanie, kiedyś niedopuszczalne, staje się nowym prawem: Mam prawo pożądać, to coś naturalnego i dobrego. A więc muszę sobie w tym trochę pomóc, żeby nowego przykazania dobrze przestrzegać. Sięgam więc po pornografię, gadam na czacie erotycznym, korzystam z seks telefonu..., bo muszę dobrze pożądać! A robak żre dalej nasze sumienie.
Skoro mogę, a nawet powinienem pożądać, dlaczego nie pójść dalej?
Wirus atakuje i wyłącza kolejne przykazanie: „Nie cudzołóż”. A wiec zjada potrzebę czystości przedmałżeńskiej i wierności małżeńskiej. Tego prawa już nie ma we mnie! A więc i cudzołóstwo jest możliwe i wolne związki, wolna „miłość”, rozpusta do woli...

W dodatku, uszkodzone sumienie już nawet nie alarmuje, że coś jest nie tak! Ta część oprogramowania została wykasowana! Dlatego tak trudno rozmawia się o wartości przykazań z ludźmi, którzy notorycznie trwają w grzechach, godzą się na nie i świadomie ich szukają.

I tak robak w nas rośnie, a sumienie umiera. Pasożyt staje się coraz większy i coraz bardziej żarłoczny. Spustoszenie, jakiego dokonuje jest ogromne. Jak wygląda więc dusza notorycznych grzeszników, takich, którzy z grzechem nie walczą, dopuszczają go do siebie i podkarmiają? Strach pomyśleć! Do jakich czynów są zdolni? Czy są jeszcze zdolni do prawdziwej miłości?

To co ów robak zjada w nas, pochodzi od Pana Boga. Jest częścią Jego miłości i łaski, jest formą Jego obecności w nas. A więc nic dziwnego, że zatwardziali grzesznicy nie czują Boga blisko siebie, bo to, co im to umożliwiało, zostało zjedzone przez robaka. Nic dziwnego, że nie są szczęśliwi, bo zostało zniszczone to, co miało być źródłem ich szczęścia. Nic dziwnego, że nie mają w sobie pokoju, bo Bóg jest naszym pokojem (por. Ef 2, 14). Jeśli więc zamiast Boga mieszka we mnie robak-gigant, skąd wziąć prawdziwy pokój? Nic dziwnego, że zatwardziali grzesznicy nie czują się bezpiecznie, bo Bóg jest naszą skałą i twierdzą obronną (por. Ps 94, 22). Ale to przekonanie zostało przez robaka zjedzone, nie ma go już w nas. Jak więc zwracać się do Boga, jak Mu ufać? W ogóle, jak to się robi?? Przepadło przecież to, co dawało uzasadnioną nadzieję, było głęboką wiarą w dobroć Boga.

No i trudno od takiego dobrowolnego grzesznika oczekiwać zdolności do miłości. Bóg jest miłością (1 J 4, 8)! Jej źródłem i wzorem. Ale robak zjadł we mnie zdolność miłowania. No i mamy odpowiedź na pytanie, czy rozpustnik jest zdolny do prawdziwej miłości, czyli takiej według serca Bożego: wiernej, wyłącznej, cierpliwej, łaskawej, która potrafi wszystko przetrzymać, która się nie kończy... (por. 1Kor 13)

Smutny jest los tych grzeszników, którzy nie włączają antywirusów. Spowiedź jest takim kapitalnym odwirusowaniem ludzkiego serca i duszy. To zadziwiający moment regeneracji partycji pożartych przez robaka. Kto tego doświadczył, wie. Kto nie doświadczył, wciąż ma szansę.

Nie zawężajmy odniesienia powyższych słów jedynie do grzechów nieczystych. Każdy ciężki grzech to robak, który robi swoją robotę, dla nas niestety zgubną. I tak... rośnie w świadomym i dobrowolnym grzeszniku królestwo – nie Boże, lecz szatańskie.




autor: ks. Bogusław Zeman SSP
Ludzie onet.pl Digg Del.icio.us Technorati Wykop Śledzik Blip Flaker Facebook Tweeter Google Bookmarks Pinger


Waszym zdaniem: Dodaj komentarz Zobacz wszystkie (0)
Aby dodać komentarz, proszę się zalogować.
Logowanie:
Użytkownik: Hasło: Pamiętaj!   
   Zarejestruj się
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Na skróty:

Polecamy:

Stopka wydawnicza:

© 2002-2015 Chrześcijański Portal Świętego Izydora
Patrona Internetu i Internautów, ISSN 1803-1285
Wydawca:
Consociatio S. Isidori Hispalensis, o.s.
Redaktor naczelny:
Tomasz Adam Kaniewski
Adres redakcji:
Redakcja Portalu św. Izydora,
skrytka pocztowa 59,
57-350 Kudowa Zdrój
Konto bankowe:
Fortis Bank Polska, O/Wrocław
73 1600 1156 0004 0601 7389 6080
Projekt i wykonanie:


Česká verze Wersja polska

0.07876515