ISIDORUS felietony
Dzisiaj jest niedziela, 22. października 2017    
Św. Jana Pawła II - papieża
Logowanie | Rejestracja







Najnowsze:
Społeczeństwo
Wiara
Dziecko
Młodzież
Małżonkowie
Rodzice
Seniorzy
Codzienność
Duchowni
Kultura i sztuka
Powrót Powrót
Ja i Ty = My Drukuj
piątek, 25 kwietnia 2008, 22:00
Dodał: (Admin)
Jedyną drogą do wytrwania w miłości małżeńskiej jest wypracowanie poczucia „my”. My razem. Razem w tym, co łatwe, i razem w tym, co trudne.

Familia 2
Familia 2
Maj 2008

Pewnego razu w Krakowie do poradni, w której pracowałam, przyszli rodzice z dwunastoletnią córką. Matka powiedziała od razu: „Mam kłopoty z moją córką”. Zapytałam: „To nie jest dziecko tego pana?”. „Ależ tak, to mój mąż”. „To dlaczego pani nie mówi «nasza córka»?”. Nie wiedziała, co na to odpowiedzieć, ale ja po tylu latach pracy w poradni, zarówno młodzieżowej, jak i małżeńskiej, wiem.

Obok siebie

Ludzie, którzy zawarli małżeństwo i mają dzieci, często nie potrafią wypracować tej zasadniczej, koniecznej do przetrwania małżeństwa, głębokiej więzi, którą Jan Paweł II nazwał communio personarum. Nie ma „my”, jest dwoje ludzi obok siebie. I tak idą obok siebie przez życie, choć właściwie nic lub prawie nic ich nie łączy. Z biegiem czasu ich drogi coraz bardziej się rozchodzą.

Pierwsze lata małżeństwa, dzięki sile atrakcji uczuciowo-seksualnej, wydają się zjednoczeniem, ale potem okazuje się, że to tylko złudzenie. Owszem, jednoczą się w łożu małżeńskim, mają dzieci, ale to nie wystarcza. Ciało ludzkie nie ma mocy jednoczenia osób. Pozwala na chwilowe zbliżenie, jednak nie utrwala głębi kontaktu.

Po latach i ta pozorna więź znika. Zauroczenie ciałem, przeżyciem cielesnym blednie, nie wystarcza, małżeństwo przeżywa kryzys. Nie trzeba tego udowadniać. Liczba rozwodów na świecie daje jednoznaczny obraz, a przecież to nie są tylko małżeństwa zawarte z przypadku, z przymusu, z woli rodziców. Nie, ci dwoje wybierają siebie dobrowolnie i świadomie, ale ten wolny wybór zawsze zamienia się w obowiązek realizacji wspólnego życia.


Złudna wolność

Wolność dotyczy jedynie wyboru i pozwala na podjęcie decyzji. „Chcę i biorę ciebie za małżonkę (małżonka)” – i tu wolność się kończy, a rozpoczyna się realizacja dobrowolnie podjętej decyzji. Teraz już „muszą” być mężem i żoną, co więcej, jeśli jest dziecko, „muszą” być też ojcem i matką.

Sytuacja obiektywnie dość prosta, w realizacji dnia codziennego staje się coraz trudniejsza. Znika świadomość wolności, pozostaje uciążliwe poczucie obowiązku. Można je znieść, przyjmując postawę: „Chcę tego, bo ten obowiązek jest konsekwencją mojej własnej decyzji”.


Razem


W jaki sposób dojść do przekonania, że „chcę tego, co jest moim obowiązkiem?”. Jedyną drogą do wytrwania w miłości małżeńskiej jest właśnie wypracowanie tego „my”. Zaskakujące jest, jak mało spraw wiąże małżonków, jak mało przeżywają razem.

W poradni miałam okazję rozmawiać z wieloma małżeństwami. Bywało, że spotykali się jedynie w łożu i to coraz rzadziej, a pozostałe czynności wykonywali osobno. Oczywiście, są godziny pracy, a potem powrót do domu. Początkowo wracają do siebie chętnie. Później, w miarę jak życie przynosi troski, a codzienne obcowanie ujawnia cechy charakteru – powroty stają się coraz trudniejsze, godziny nieobecności wydłużają się. Nie ma „my”. Zdarza się, że żona nie tylko nie wie, gdzie mąż przebywa po pracy, ale nawet nie wie, gdzie on pracuje i co robi. A przed ślubem mówili sobie wiele.

Wytworzenie poczucia owego „my” jest niemożliwe bez wzajemnego zainteresowania i poznania. Poznanie zaś jest możliwe w takim stopniu, w jakim pozwoli na to drugi człowiek, który może się otworzyć, jeśli zechce.


Młodzi

Kiedyś rano wychodziłam z domu. Na klatce schodowej minęłam chłopaka rozmawiającego z dziewczyną. Trzy godziny później, kiedy wracałam, stali ciągle w tym samym miejscu zatopieni w rozmowie. A w małżeństwie, ile czasu dwoje ludzi poświęca sobie nawzajem? Pomijam skrajny przypadek, kiedy żona trzy lata po ślubie dowiedziała się, że mąż ma pięcioletniego syna.

Na ogół przeciętna para wie o sobie niewiele. Młodzi ludzie, kochając się lub sądząc, że się kochają, spotykają się tak często, jak im pozwalają warunki, ale spotkania te są tylko wykorzystaniem okazji do przeżyć cielesnych. Nawet jeśli nie dochodzi do cudzołóstwa przedmałżeńskiego, to nie są to rozmowy o sprawach istotnej wagi, nie są one sprawdzianem światopoglądu ani przyjętej hierarchii wartości.

Młodzi cieszą się sobą, jest im dobrze. Optymistycznie sądzą, że „będzie dobrze”. Nawet jeśli w ramach nauk przedmałżeńskich słyszą o kryzysie rodziny, to nie biorą tego do siebie, nie są przekonani, że miłość małżeńska ma być wypracowana, że to, co wystarczyło do podjęcia decyzji „chcemy się pobrać”, nie wystarczy na całe życie. To „my”, które jest gwarancją trwałości i szczęścia małżeńskiego, nie przychodzi samo i nie jest łatwo dać się poznać, otworzyć się, zaufać, przyjąć drugiego takim, jakim jest, i kochać go. Są różne czynniki, które umacniają, cementują jedność. To „my” może być zarówno radością, jak i wspólnie przeżytym bólem.

Jednym ze sposobów najgłębiej wiążących ludzi są wspólne przeżycia religijne. Jeżeli dwoje ludzi modli się razem, razem przystępuje do Komunii Świętej, to ich miłość zakorzenia się w Bogu i stale rośnie. Z pomocą łaski są w stanie przetrwać wszystkie kryzysy. Sami tego nie potrafią, bo życie małżeńskie wymaga „całopalenia”, całkowitego poświęcenia się drugiej osobie i wówczas to „my” stanowi siłę i źródło szczęścia.


autor: Wanda Półtawska - jest doktorem nauk medycznych,
członkiem Papieskiej Rady do spraw Rodziny oraz Papieskiej Akademii „Pro vita”.
Żona i matka czterech córek.



W magazynie przeczytasz również:

- Kobieta, która zajmuje się dziećmi i prowadzi dom, także pracuje. Przez 24 godziny i w dodatku na zaskakująco wielu stanowiskach. więcej w artykule "Mama - menadżer domu"

- Trudno znaleźć ucznia, który lubi odrabiać lekcje. Ale warto i można popracować nad tym, by dzieci nie traktowały prac domowych wyłącznie jako przykrego obowiązku. więcej w artykule "Gatunek: Dramat"

- Cztery miejsca położone w różnych regionach Polski, każde o innym charakterze. Idealne na rodzinny wyjazd w wolne majowe dni. Sprawdźcie, a nie pożałujecie. więcej w artykule "Od morza po góry"

- Jeśli dostaliście zaproszenie na tanią wycieczkę do sanktuarium, sprawdźcie, dlaczego koszt jest taki niski. Wyjazd nie zawsze oznacza tylko zwiedzanie. więcej w artykule "Zakupy na wycieczce"

- Spotkania w domu Ewy i Krzysztofa Krawczyków

- i wiele innych ciekawych informacji



Powyższy artykuł w całości przeczytasz w aktualnym wydaniu magazynu "Familia"



Więcej informacji o miesięczniku "Familia"
przeczytasz tutaj
Ludzie onet.pl Digg Del.icio.us Technorati Wykop Śledzik Blip Flaker Facebook Tweeter Google Bookmarks Pinger








Waszym zdaniem: Dodaj komentarz Zobacz wszystkie (0)
Aby dodać komentarz, proszę się zalogować.
Logowanie:
Użytkownik: Hasło: Pamiętaj!   
   Zarejestruj się
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Na skróty:

Polecamy:

Stopka wydawnicza:

© 2002-2015 Chrześcijański Portal Świętego Izydora
Patrona Internetu i Internautów, ISSN 1803-1285
Wydawca:
Consociatio S. Isidori Hispalensis, o.s.
Redaktor naczelny:
Tomasz Adam Kaniewski
Adres redakcji:
Redakcja Portalu św. Izydora,
skrytka pocztowa 59,
57-350 Kudowa Zdrój
Konto bankowe:
Fortis Bank Polska, O/Wrocław
73 1600 1156 0004 0601 7389 6080
Projekt i wykonanie:


Česká verze Wersja polska

0.03359389